W naszych czasach jesteśmy wręcz bombardowani reklamami, które nakłaniają nas do brania kredytów konsumpcyjnych czy hipotecznych. Kiedyś tego typu rozwiązania nie były tak popularne jak obecnie, przede wszystkim z powodów wysokich kosztów takich pożyczek. Od kilkunastu lat okazuje się jednak, że coraz większa konkurencja na tym polu spowodowała spadek kosztów nawet największych kredytów jak hipoteczne i coraz więcej ludzi posiada takie zobowiązania. Tę postać rzeczy zmieniło wprowadzenie obowiązkowego wkładu własnego przy kredytach hipotecznych, co ma chronić rynek mieszkaniowy przed załamaniem, a kredytobiorców przed upadłością.


Oszczędność przychodzi z wiekiem?


Paradoksalnie młodzi ludzie rzadko oszczędzają, wydając większość swoich zarobków na bieżące potrzeby. Pierwsze refleksje pojawiają się często dopiero w czasie, kiedy trzeba zainteresować się kredytem mieszkaniowym i okazuje się, że aby go dostać, powinniśmy mieć 20% wkładu własnego. Biorąc za średnią cenę średniej wielkości mieszkania 300 tys. zł wkład własny stanowił będzie aż 60 tys. zł. Spodziewając się tego wydatku, można zacząć na niego oszczędzać już wcześniej.


Oszczędzanie tylko dla bogatych?


Wiele osób tłumaczy się z braku oszczędności tym, że po prostu nie mają z czego odłożyć: niestety taka wymówka jest rzeczywista w zdecydowanej mniejszości gospodarstw domowych. Niemal zawsze możemy zrezygnować z pewnych wydatków, zaoszczędzone pieniądze odkładając na konkretny cel bądź przysłowiową czarną godzinę. Na pierwszy ogień w przypadku szukania oszczędności powinny pójść nasze nałogi: nie dość, że trwonimy na nie masę pieniędzy, to dodatkowo (a może przede wszystkim) niszczymy również swoje zdrowie. Warto też rozważyć bardziej racjonalne zakupy żywieniowe, oparte o planowane listy posiłków. Dzięki temu unikniemy niepotrzebnych produktów, które zwykle i tak wylądują w naszym koszu. Kolejną kwestią wartą przemyślenia jest oszczędzanie na energii elektrycznej — sukcesywnie zastępujemy oświetlenie w naszym mieszkaniu na energooszczędne, a pierwsze zyski odczujemy już po otrzymaniu rachunku za elektryczność.